News

14
Październik 2014

Relacja Maksa Żakowskiego z Błękitnej Wstęgi

zdjęcie: Przemysław Dolny


Tegoroczne Regaty o Błękitną Wstęgę Zatoki Gdańskiej początkowo zapowiadały się bardzo źle dla kitesurferów. Jeszcze 30 minut przed planowanym startem na wodzie było idealne lustro. Na szczęście siła wiatru na zatoce nie wystarczała nawet żeglarzom i start przesunięto o jedną godzinę, w ciągu której przyszedł wiatr o sile ok. 5-7 węzłów.

zdjęcie: Przemysław Dolny


Razem z Błażejem Ożogiem, Agą Grzymską, Piotrkiem Lenckowskim i Arkiem Kusalewiczem szybko pobiegliśmy po sprzęt i wystartowaliśmy z sopockiej plaży. 15 min później byliśmy już w Gdyni, na wysokości Skweru Kościuszki, gdzie rozstawiony był start do wyścigu.

zdjęcie: Przemysław Dolny

Ponad 120 jednostek napędzanych wiatrem na jednej linii startu, to naprawdę niesamowity widok. Sam start na pewno długo pozostanie w mojej pamięci. Straszny tłok, bardzo słaby wiatr i wymijanie wszystkich jachtów płynąc na foilu nie było łatwe , ale udało się. Zaraz po starcie, cała nasza czwórka wyszła na prowadzenie.

zdjęcie: Przemysław Dolny

Przez całą trasę- przez Sopot, do Gdańska razem z Błażejem płynęliśmy łeb w łeb. Po dopłynięciu do główek portu w Gdańsku wiatr zrobił się bardzo nierówny i spadał do 3-4 węzłów, wtedy trzeba było walczyć, żeby utrzymać latawiec w powietrzu i czekać na szkwał. Mi się to udało i po opłynięciu boi w Gdańsku ruszyłem z wiatrem w stronę Sopotu, a następnie na metę w Gdyni. Niestety Błaszko nie miał tyle szczęścia, pod Gdańskiem spadł mu latawiec i nie był w stanie ukończyć wyścigu.

zdjęcie: Przemysław Dolny

Na metę wpłynąłem po 73 minutach, ustanawiając nowy rekord trasy- przy wietrze 5-10 węzłów. Myślę, że przy silniejszym wietrze można zejść poniżej godziny. Za mną przypłynęła Aga Grzymska, następnie Piotr Lenckowski i Arek Kusalewicz. Bardzo się cieszę z wygranej, ponieważ drugi raz z rzędu udało mi się zdobyć tytuł „najszybszego na zatoce Gdańskiej” oraz wpisać na Błękitną Wstęgę.

zdjęcie: Przemysław Dolny

Wielkie dzięki dla Marka „Bracuru”, za deskę do foila.
Po miesiącu nauki lewitacji, foila odkładam do garażu i wracam do treningów na Formułę, aby przygotować się do Mistrzostw Azji, które odbędą się w Katarze od 10 do 15 listopada.

Trzymajcie kciuki

Maks Żakowski (Ozone, Blue Media, Temavento)

Zdjęcia: Przemysław Dolny

Shared

Komentarze